SZCZURA, który biegał sobie po mojej klatce schodowej, która wcale obskurna nie jest. Najgorsze, że mimo swoich rozmiarów (w stosunku do moich), zupełnie nie wydawał się przejęty moją obecnością. Na szczęście Birgit - moja współlokatorka ma specjalnego kija na szczury i jakoś udało mi się dobiec do drzwi wejściowych. Najgorsze, że Birgit zapewniła mnie również, że to normalne.
TADŻYKISTAŃCZYKA, który mówi po Polsku :)
POLAKA, który nie omieszkał mi powiedzieć, że jego ojciec ciągle mu powtarza, że nie powinien być tak natrętny w stosunku do kobiet oraz jak fajnie było wczoraj w burdelu.
Właśnie zastanawiam się co zrobić z dzisiejszym wieczorem.. Przy takim przyciąganiu różnych istot, targają mną niepokój połączony z ekscytacją...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz