Dzisiaj wszystko układa się tak jak powinno.
Moja praca w końcu nabiera kształtu.
W metrze zaczepiła mnie staruszka (ach, uwielbiam te babcie podróżujące komunikacją miejską) i byłyśmy w stanie chwilę pogadać po niemiecku.
Dostałam list. Prawdziwy, w kopercie, z Irlandii, z dużą ilością myśli dobrych i inspirujących.
środa, 21 sierpnia 2013
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
piątek, 9 sierpnia 2013
O darmowym jedzeniu
Podobno pieniądze leżą na ulicy, trzeba tylko umieć dobrze patrzeć. Jak narazie nie udało mi się tu znaleźć nawet jednego centa, znalazłam jednak pełno jedzenia, zupełnie za darmo.

Bleeee, jedzenie z ulicy? Trochę tak, trochę ble, ale za to jaka satysfakcja z udanych łowów!
Czytałam kiedyś trochę, zainspirowana doświadczeniami Anny B. w Holandii o freeganiźmie http://pl.wikipedia.org/wiki/Freeganizm . W Polsce jest to opcja niezwykle trudna, za to w Berlinie, pełnym ogromnych targowisk, jest to banalnie proste. W mojej dzielnicy zbiera się jedno z największych tureckich targowisk na Maybachufer. W każdy wtorek i piątek ruszam na łowy.
Dzisiejszy dorobek:

Bleeee, jedzenie z ulicy? Trochę tak, trochę ble, ale za to jaka satysfakcja z udanych łowów!
Czytałam kiedyś trochę, zainspirowana doświadczeniami Anny B. w Holandii o freeganiźmie http://pl.wikipedia.org/wiki/Freeganizm . W Polsce jest to opcja niezwykle trudna, za to w Berlinie, pełnym ogromnych targowisk, jest to banalnie proste. W mojej dzielnicy zbiera się jedno z największych tureckich targowisk na Maybachufer. W każdy wtorek i piątek ruszam na łowy.
Dzisiejszy dorobek:
czwartek, 8 sierpnia 2013
Spotkania
Jest 17.40. Udało mi się już dzisiaj spotkać:
SZCZURA, który biegał sobie po mojej klatce schodowej, która wcale obskurna nie jest. Najgorsze, że mimo swoich rozmiarów (w stosunku do moich), zupełnie nie wydawał się przejęty moją obecnością. Na szczęście Birgit - moja współlokatorka ma specjalnego kija na szczury i jakoś udało mi się dobiec do drzwi wejściowych. Najgorsze, że Birgit zapewniła mnie również, że to normalne.
TADŻYKISTAŃCZYKA, który mówi po Polsku :)
POLAKA, który nie omieszkał mi powiedzieć, że jego ojciec ciągle mu powtarza, że nie powinien być tak natrętny w stosunku do kobiet oraz jak fajnie było wczoraj w burdelu.
Właśnie zastanawiam się co zrobić z dzisiejszym wieczorem.. Przy takim przyciąganiu różnych istot, targają mną niepokój połączony z ekscytacją...
SZCZURA, który biegał sobie po mojej klatce schodowej, która wcale obskurna nie jest. Najgorsze, że mimo swoich rozmiarów (w stosunku do moich), zupełnie nie wydawał się przejęty moją obecnością. Na szczęście Birgit - moja współlokatorka ma specjalnego kija na szczury i jakoś udało mi się dobiec do drzwi wejściowych. Najgorsze, że Birgit zapewniła mnie również, że to normalne.
TADŻYKISTAŃCZYKA, który mówi po Polsku :)
POLAKA, który nie omieszkał mi powiedzieć, że jego ojciec ciągle mu powtarza, że nie powinien być tak natrętny w stosunku do kobiet oraz jak fajnie było wczoraj w burdelu.
Właśnie zastanawiam się co zrobić z dzisiejszym wieczorem.. Przy takim przyciąganiu różnych istot, targają mną niepokój połączony z ekscytacją...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

