wtorek, 20 stycznia 2009

Ulica

Ciągle się uczę reguł panujących na ulicy, a że spędzam na niej masę czasu może to być przydatne;)
Po czym można 100% poznać turystę na ulicy? Po tym, że zatrzymuje się na czerwonym świetle. Paryżanie zupełnie inaczej interpretują sygnalizację świetlną.

Idź!




















Rozejrzyj się zanim przejdziesz!




















Najciekawszy jak dotąd uliczny obrazek który widziałam to grupa ludzi przechodzących przez ulicę na skrzyżowaniu rue de Rennes i rue de Vaugirard. Między nimi krząta się policjant pilnująć, żeby żaden samochód ich nie rozjechał. Podobno policji nie opłaca się dawać mandatu za przechodzenie na czerwonym świetle bo jest on tak niski że biurokracja zżera więcej pieniędzy niż wynosi sam mandat.


Le bus













Osobną przygodą są podróże autobusem. Antoine i Adelie uwielbiają mi je urozmaicać. Najlepszą opcją jest śpiewanie w autobusie. Po prostu są głośno a ludzie spoglądają na mnie ze współczuciem. Drugą opcją jest krzyk i płacz i jeszcze więcej współczucia ze strony współpasażerów.

Autobus ma też swoje dobre strony czyli rozmowy z ludźmi. Zawsze na miejscu kobiety z wózkiem (to ja, hehe:) siądzie jakaś miła starsza pani, która w ramach tego że zajęła jedyne miejsce na którym mogłabym usiąść zaczepi mnie, zapyta skąd jestem i powie kilka ciepłych słów. Ech, lubię te babcie:)


La bebe voiture












Uwielbiam te maleńkie samochodziki nazywane przez Antoine la bebe voiture. W szczególności te stare mają niesamowity styl. Jak będę duża chcę taki mieć.


A na koniec uliczna perełka czyli Węgierka z rue Bonaparte:)

6 komentarzy:

  1. Hehe..takie autka kojarzą mi się ze starymi filmami francuskimi;)A w autobusie to masz przynajmniej urozmaicenie jazdy:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, ja tam nie narzekam na brak atrakcji w autobusie;)

    A takim autkiem jeździłam wczoraj:D

    OdpowiedzUsuń
  3. A czemu ta pani jest Węgierką i po czym to widać?

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziś miałem interesujące zajęcia z profesorem, który powiedział, że Paryż to najpiękniejsze miasto w jakim kiedykolwiek był, bo za każdym rogiem, na każdej uliczce czuć historię. Pomyślałem - Aga ty szczęściaro :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu, bo siedzi przed instytutem węgierskim (przynajmniej tyle zrozumiałam moim dalej słabym francuskim)..

    Wojtek:D W zupełności się zgadzam z profesorem. Mam nadzieję że Stany dostarczą równie dużo wrażeń;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne zdjęcia, kobieto z wózkiem ;)

    OdpowiedzUsuń