
Łaziłam po ogromnej plaży w Deauville, burżujskim normandzkim kurorcie, oglądałam zachód słońca i zbierałam muszelki. Ta jest moją ulubioną - nierówna, choropowata, wygląda na muszlę z historią..

Na plaży spotkałam pana zbierającego muszelki. Podobno wszystkie muszle które są zamknięte nadają się po ugotowaniu do zjedzenia. Może kiedyś spróbuję...

To ja Ci juz gwarantuje ze sprobujesz ;) Do tej pory tylko slyszalem jak dobre sa muszle św. Jakuba wiec pora sprobowac :) chyba ze bedzmeiy musiali po nie jechac nad morze ...
OdpowiedzUsuńqu'est qu'on puet faire au bord de la mer? RAMASSER DES COQUILLAGES! To pamiętam z pierwszej liceum. Osobiście jestem pod urokiem muszelek póki trzymam je w ręku na plaży i są jeszcze mokre. W domu jak wyschną i sobie trochę śmierdzą algami to jakoś już nie to.
OdpowiedzUsuńW skrzynce obiecana "dłuższa odpowiedź na maila"
Ścisk:***
Po samodzielne zbierane muszelki to na pewno trzeba będzie nad morze jechać.. A z muszlami św. Jakuba to zobaczymy jak będzie..;)
OdpowiedzUsuńAniu, mail cudny, jakiś taki jak nocne herbatki na orzechowej:*
OdpowiedzUsuń