czwartek, 12 listopada 2009

Genova

Ledwie zdążyłam się ucieszyć z faktu, że znowu jestem w bagietkowej krainie, zostałyśmy wywiezione do Włoch a dokładnie do Genui, miasta Kolumba. Tego samego Kolumba, który pomimo polsko brzmiącego imienia Krzysztof okazał się być rodowitym Włochem;)

Genua jest bardzo ciasna i wysoka. Kiedy przechodzi się między kamienicami, ma się wrażenie, że pną się w nieskończoność, a na szczytach stykałyby się zupełnie, gdyby nie cieniutka wstążka światła siłą wepchnięta między gzymsy.

Lubię to miasto. Jest zupełnie inne niż Włochy, które znalam dotychczas. Mniej turystyczne, bardziej przytulne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz