Zawsze uważałam się za miłośniczkę gór. Morze było dla mnie wakacyjne, pocztówkowe, trochę kiczowate, sprzedawane w pakiecie z lodami i opalenizną.
Teraz, kiedy spędzam coraz więcej czasu w Normandii, odkrywam, że chyba nigdy nie miałam okazji polubić morza, oswoić się z nim, odkryć go, gdy jest w zimowym letargu - ciche, spokojne i samotne. Trochę jak ja tutaj.
Piękne!
OdpowiedzUsuńJest szczęśliwe i samotne jednocześnie, ale wystarcza mu to, że może gładzić brzeg. I zupełnie nie mam na nie wpływu.