niedziela, 15 marca 2009

Elegancja

W Paryżu wszyscy są bardzo eleganncy.
Nawet pan kloszard ma klasę. Na skwerku przy kościele Saint-Germain-des-Pres nie można wyglądać jak byle menel spod spożywczaka na blokowisku. Skórzane rękawiczki, parasol z drewnianą rączką, nonszalancko zarzucony szalik - wszystko w stonowanych kolorach.. Zielona torba trochę nie pasująca do wyglądu szykownego kloszarda z szóstej dzielnicy nie jest brakiem stylu, lecz wyrazem świadomości jak ważne jest dbanie o środowisko;)
Siesta.

wtorek, 10 marca 2009

Morze

Zawsze uważałam się za miłośniczkę gór. Morze było dla mnie wakacyjne, pocztówkowe, trochę kiczowate, sprzedawane w pakiecie z lodami i opalenizną.

Teraz, kiedy spędzam coraz więcej czasu w Normandii, odkrywam, że chyba nigdy nie miałam okazji polubić morza, oswoić się z nim, odkryć go, gdy jest w zimowym letargu - ciche, spokojne i samotne. Trochę jak ja tutaj.

Myślę, że jest szczęśliwe.


środa, 4 marca 2009

Wymyśliłam sobie..

... i jak zwykle wyszło inaczej.

Mieli być goście w moim paryskim studio. Ani studio, ani Paryż, a i goście tak trochę na odległość.

Uczę się cieszyć tym, co jest, nie planować tego, na co nie mam wpływu, ufać, że rzeczy dzieją się po coś.

Powiew mojego polskiego życia. Wnieśli odrobinę pewności i równowagi w rzeczywistość, w której ostatnio wszystko się zmienia w mgnieniu oka.

Małe przyjemności - smażenie faworków, wino na plaży, wino na Buci, wino na Montmarte, żydująca kapela pod Sacre Coeur.

Tęsknota, gdy jeszcze byli zaraz obok.

Dobry czas
Dziękuję