W Cap Ferret słońce zachodzi na plaży oceanu, a wschodzi nad zatoką Arcachon.

Prawie codziennie zachwycam się banalnymi zachodami słońca.. Ostatnio byłam na imprezie z fotografami, którzy pogardzali trochę zdjęciami słońca znikającego na plaży. Mój niewykwintny gust nie może się jednak opanować;)

A dzisiaj postanowiłam sprawdzić czy wschody słońca są tutaj równie piękne. Są.
I zamiast trochę usypiającej romantczności mają w sobie świeżość powstawania. Do życia!

Jakoś tak wraca do mnie dzisiaj wspomnienie jutrzni w Piwnicznej. Łk 1, 78-79. Tęskno.