czwartek, 30 kwietnia 2009

L'autre côté

Dziwnie jest budzić się nad oceanem a kłaść spać w ośnieżonych Alpach.
Wjeżdżając do Val D'Isere poczułam święta - góry, śnieg, lampki na choinkach, a na latarniach świecące gwiazdki. Jest kwiecień? Ups.
Odzyskuję energię. Klimat nad oceanem zmusza do odpoczynku, do długiego snu, do wylegiwania się podczas siesty. Tutaj nie da się da. Góry aż krzyczą : "Śmiało! Wstawaj! Pnij się wzwyż, tak jak my!". Stram się:)

niedziela, 19 kwietnia 2009

Banalnie. Wschody i zachody.

W Cap Ferret słońce zachodzi na plaży oceanu, a wschodzi nad zatoką Arcachon.Prawie codziennie zachwycam się banalnymi zachodami słońca.. Ostatnio byłam na imprezie z fotografami, którzy pogardzali trochę zdjęciami słońca znikającego na plaży. Mój niewykwintny gust nie może się jednak opanować;)A dzisiaj postanowiłam sprawdzić czy wschody słońca są tutaj równie piękne. Są.
I zamiast trochę usypiającej romantczności mają w sobie świeżość powstawania. Do życia! Jakoś tak wraca do mnie dzisiaj wspomnienie jutrzni w Piwnicznej. Łk 1, 78-79. Tęskno.

poniedziałek, 13 kwietnia 2009

Wielkanoc. Cap Ferret

Zostałam wywieziona na dalekie południe. Trochę bezwiednie znalazłam się na magicznym przylądku między zatoką Arcachon a Atlantykiem. W krainie drewnianych łódek i ostryg. Mieszkam w drewnianym domku, który pachnie wakacjami z dzieciństwa.
Liturgia Ognia była tutaj na plaży. Wiatr uparcie gasił Paschał.
.. bo podobno ocean też jest o Zmartwychwstawaniu..